Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ballada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ballada. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lipca 2026

Strzyga


 

W zakamarkach puszczy istne dziwowiska;

 

Splątane korzenie, bluszcze, rozlewiska,

 

W zielonych rozłogach rozchodzi się śpiew:

 

to bagiennych furkadeł,  pieśń stuletnich drzew.

 


  

Brak światła zwabił strzygę do leśnych komnat;

 

W górze, czy w dole, szkarada bystra, lotna.

 

Już skronią rozchyla zawiązki widłaków,

 

Już oczy jej płoną szczebiotem pisklaków.

 

 

 

Lecz widmo niezdolne uciszyć łaknienia;

 

Wyschło źródełko, daremne kłów żądlenia.

 

Szczwana leśna bestia czuje wieczny chłód,

 

Nie będzie tu cicho – widziadło trawi głód.



Obraz ChatGPT

niedziela, 17 marca 2024

DUSZ(NE) NASTROJE


W ciszy cmentarnej alei; 

W kłączach dalii i storczyków;

W dżdżystej wieczornej kąpieli

psotnych paproci haczyków…

 

Skryci pod liśćmi łopianu

młody chłopak i dziewucha; 

Wraz z kolumnami kasztanów; 

zaczaili się na ducha.

   

W dali światła gasły właśnie;

W ziemi truchło robak toczył…

Aż tu nagle jak nie trzaśnie!

Puchacz zdobycz w norze zoczył!

   

Spadł, pazurem futro chwycił.

Ciosem rozlał wnętrze brzucha…

Młodzi gapią się jak wryci: 

-W mogilniku jest Kostucha!

   

-Dziobem patroszy trofeum!

-Szarpie i flaki połyka,

a księżyc jak Koloseum;

Ćma tańczy kołem i znika.


Nikną bukszpanowe kręgi.  

chłód balsamuje wieczny cień,

gorące młodych przysięgi

nim noc zamieni się w nowy dzień.


  Brzmią słowa ciszą przetkane,

w oczekiwaniu upiorzyc;

Nim stary grabarz nad ranem

podwoje światów otworzy.


-Czy to wiatr w gałązki dmucha

w kryjówce śmierci i życia?

Brzoza szepcze im do ucha:

-”Moc tajemnic do odkrycia…”


-”Zostań. Każda chwila krucha…”

Szum – czy tylko urojenia?

Nic. – Nigdzie żywego ducha.

Tu sen. Spokój. Kres istnienia.

(27 stycznia 2010)


Zdjęcie pinterest

czwartek, 28 grudnia 2023

MOKRADŁA

 


W moczarowych wichrów lamentach,

W grzebieniach sitowia – krzyki mew.

Ciemność – w wodnych oczu odmętach,

Na bagnach rozpacz kikutów drzew.


Żywy – lecz czemu jak widmo błądzi?

Samotny człek chłonie mrok głuszy.

Tu, na mokradłach, pomór rządzi,

A głosy martwych sycą uszy.


Wśród błota jarzą się istoty,

Niewieścich ciał przybrały żądze.

Lekki, jedwabny kształt ciepłoty.

Pobladł, przeklął i rzekł: – „Odchodzę”.


Nie zdążył nawet zrobić kroku,

Już w dzikie wino zaplątany.

Kamienne ramię drży w amoku,

Topnieje żołnierz ołowiany.


I w halkach warkocze komety,

W lędźwiach pocałunków potoki,

Głodne czułości są kobiety.

- Władczy płomień dziesięciooki.


Gubiąc całun w śmierć się zmieniają,

Z ust wyrwany przeraźliwy jęk,

Stwory zewsząd go otaczają,

Szpony dzielą odzienie i lęk.


Zbudzony – Mrok z oczu przeciera,

Splamionej koszuli widzi len.

Gorąca szrama mu doskwiera.

-”Spokojnie to był sen. – Tylko sen...”

***


Kolejny utwór z  kapsuły czasu (26 października 2009)

jakieś takie właśnie klimaty mnie wówczas zajmowały. :))





Czy ktoś wybiera się na tańce na Sylwestra?


No i co z Sylwestrem Marzeń TVP?




środa, 7 czerwca 2023

WIANKI





 

WIANKI

(12 czerwca 2009)


    W tej krainie polami złoconej,

gdzie w rubieżach toni niezmąconej,

brzęcząca niosła się orkiestra...

Tam, gdzie kwiecia rubiny, szafiry;

rozrzuconych niedbale maestria,

-sklepienie rozjaśniły luksfery…



Gdy mrowiem świateł bór zabłysnął,

A poczciwy sierp na warcie przysnął;

rycerz wstępował w kniei odmęty…

I gęstą ciszę sowa poruszyła;

Wojak drgnął głosem puszczy muśnięty…

Cóż go tam wiodło? Zła – czy dobra siła?

 

Kto żyw zmierzał przyjrzeć się dziwnościom:

-Tańczących kołem, młodych radościom,

-Konturom ciał, co żagwie paliły,

-Ogniom tworzącym dym, opary;

Do nich wiedźmy zioła wrzuciły,

W przestwór uleciały senne mary.



I kłębią się skrzydlate widziadła,

szybując wokół ludzkiego stadła.

Rusałek, wiłów, topielic okręgi;

-Uściskiem cudnym – tłoczą się w głębinie.

Chmurnych płanetników, obłocznic wstęgi;

-Girlandów rozwiane zatracenie.



O zmysły człowiecze wnet poszły w bój;

-Latawców, południc, mamunów rój.

Żołnierz ocknął się nagle bezdechem…

Czekały go upiorne przestrogi:

Jęk zabrzmiał – powtórzył się drzew echem…

-”Bacz dziewki z wiankiem dzikiej urody…”

 

Po chwili znikły w dali, na bagnach,

przy wianków kąpieli dźwięcznych nutach.

-”Zdawało się – winem upojony”;

-Myślał chwat, w ślad pochodni zdążając;

Kiedy szklistym nurtem ukojony,

-Nadobny zwój kwiecisty  chwytając.

 

Przed śmiałka oczy, sen to - czy jawa?

Zjawia się postać wiotka, rudawa;

Licem rusałki – groźnej urody.

Cienistych rzęs, błękitne spojrzenie.

Poświata, ciepło – gdy wokoł chłody,

I scałowanych ust okamgnienie…

 


Odeszli na skraj lasu, w ostępy;

Gdzie bylicy rozkołysane kępy.

Szeptając gąsiorek mu podała,

-”Jest polana, gdzie kwitną paprocie”;

-”Tam bies skarbów swych strzeże.” – dodała,

Wabiąc dotykiem sylwetki kociej.

 


W głębi lasu jaskrawe odblaski;

Mgłą osnute czarcie trzaski.

Rycerz zerwał kwiat czarodziejski;

Znikła czeluść, poszły precz demony.

W jasyr wzięty choć hardy i męski.

Wdziękiem panny, czy chwili olśniony?

 


Przepadł wojownik w nowe doznanie;

W to dzierlatki zalotne kochanie;

Wśród baldachimów sosnowych łoże.

W alkowę, w ożywione posłanie;

I przy dziewce niezwykłej, a hożej;

Zapadł w mrok,  w roskoszne letnie spanie…

 


Rankiem obłąkania obudzony;

-”Cóżem ja zrobił wczoraj szalony?”

Jak tu zaszedłem? Umysł zmącony!

Fałszywy trop, błądzi, zapomina;

Szukając znaków, złudą goniony;

Ni skarbu, ni dziewczyny, ni wina…