głowi się księżyc
nad chłopkskim polem
wzrok wbił w niebo sokole
uszy mitręży
spać już powinien
lecz spać nie może
dzień snem go zmoże
grzędą w dolinie
srebrny cyrulik
pomóc w zadumie
sobie nie umie
chmurę przytuli
policzy owce
wychyli prędko
rozlane mleko
zje słów manowce
miast słodko drzemać
stopnie zbuduje
noc defiluje
mroczna bohema
