jak w pryzmacie
słoneczna szpilka
nagłym szarpnięciem
dzieli przestrzeń na wskroś
tak niespodziewanym
gwałtownym tąpnięciem
odchodzimy w sen
przedmioty miękną
zlewają się w jedno
unosi się mgła
gdzieś w konstelacjach
uwiliśmy gniazdo
za którym tęsknimy za dnia
