Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 4 sierpnia 2026

Strzyga II

 


         

Jakże skrzy niebiański zwierzyniec;

Płonie księżyc w kolumnadach drzew.

Wśród nich leśnej łąki dziedziniec

I stworzenie, które czuje zew.


Te oczy tak łagodne niegdyś,

Szukają światła w gęstej czerni.

Przeklęte dusze… Gdzie błądzą dziś?

 - Szczękę wypełnia wieniec cierni.


Nagle wyczuła ludzkie  siedliska;

Tam biły serca do pożarcia!

Jakoż ta luna w szpary się  wciska,

błyskają zęby w ceremonii zwarcia.


Trysnęła krew jak zdrój krynicy

Zachłannych pocałunków fale;

 Jak owoc wybornej winnicy,

Pochłonęła w łapczywym szale.


Wielbiąc zdobycz, nim w mękach skona,

Zanim owa na zawsze zaśnie.

A nad wszystkim czuwa ikona;

Kończy żer, gdy robi się jaśniej.


Słonecznym różowym zaciekiem,

spłyneły bezkresne amaranty.

„Przecież ja wciąż jestem człowiekiem...”

- Echo z wieży grało kuranty.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz