Szpaki
dojrzały sady
pół nieba z piskiem szczęścia
spadło na ziemię
Nieśmiertelniki
z czasem nie zwiędły
przestać kwitnąć im szkoda
trwała nagroda
Liście
ulice biegną
tańczą wiatr je ożywił
liście to wiersze
Szpaki
dojrzały sady
pół nieba z piskiem szczęścia
spadło na ziemię
Nieśmiertelniki
z czasem nie zwiędły
przestać kwitnąć im szkoda
trwała nagroda
Liście
ulice biegną
tańczą wiatr je ożywił
liście to wiersze
Dość, nic więcej nie mów,
po co ta przemowa?
Na granicy zmysłów
niepotrzebne slowa.
Szumną obietnicą,
bluszcze wiążą dłonie.
Głośną tajemnicą
dzikie wino płonie.
I tak żywy płomień
drzewa przyjmowały
że las strawił w ogień
- pożar doskonały.
W domu nad rzeką,
-W fioletach grządki astrów,
-W słojach powidła.
***
***
Spokój i chmury,
dojrzały jabłka.
-Zapełnia się sad.
***
Prześwituje świat,
Kropelka do kropelki.
-Chłodnieje słońce…
***
Rude konary,
słońcem barwione smugi
spływają na las.
***
Słodkich korali,
pełne usta i dłonie,
karmi nas las.
***