kiedy rosła świadomość
wydawało się
że wszystko rośnie
razem z nią
liście na wiosnę
soczyste łodygi
drzew parasole
ubrania i buty
rozbrykane rozmiary
złudzenie wolności
luzem puszczone włosy
urosły szkoły i miejsca
marzenia poszybowały
ponad miarę i możliwości
z małych wyrosły
wielkie sprawy
nadomiar złego poważne
niepostrzeżenie
przekroczywszy
próg dojrzałości
dało się odczuć zmiany
proces obrócił się na pięcie
odwracając tym samym
wcześniejsze zależności
odchodząca rzeczywistość miejscami malała
plany stawały się dalsze i bledsze
bardziej bieżące na dziś i na teraz
teraźniejszość przypominała
stykanie się z wiecznością
stapianie się z nicością
jak zwał tak zwał
sens jak natchniony poemat
zanim kolejny cel utworzy nowy dylemat
błagając siebie o wybaczenie
i wyrozumiałość
dla słabości swej
chleba naszego powszedniego
pożytku z pracy
lekkiego snu
czystego sumienia
