Gdy się niebo przepierzało,
ukrop zdawał się już chłodnieć
babie lato nas związało,
zaplątało w sieć okrutnie.
Lśniącą przędzą porządliwie,
głaszcząc skórę pieszczotliwie .
Jak pozbierać nikłe nitki,
gdy się tworzą nowe witki?
Nęcą zmysły, plączą mowę,
zatrzymują nas przy sobie.
Już nie wierzę w rozplątanie
pożegnanie i rozstanie.
Dzień w dzień ziemia drży od rosy
pełne ziarna są już kłosy.
Ptaki kwilą o odlotach,
a my zostajemy w splotach.
Zakochani, zapatrzeni,
zasłuchani w łąk brzęczenie,
srebrną nicią otuleni,
w falach kwiatów zatopieni.





