Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 23 czerwca 2024

Jaskółki II


skamieniały jaskółki na linii

wysokiego napięcia

 jak korale na prętach

 niepoliczalnego liczydła

sumują  skargi

rozgniewanego nieba

już nic nie uchroni 

 ziemi przed ulewą

i trwożą się znajome drzewa

rosnących pomruków

chmurnych kołtunów

czekają niczym skazańcy

rzęsistych gałęzi 

świetlistych piorunów






czwartek, 20 czerwca 2024

Niewiadoma

Ciekawość mnie

 zżera od środka:

Jakie będzie jutro?

Spotkamy samotne,

 wydeptane rozdroże,

czy całkiem przeciwnie

- zatarty szlak?

Wspinaczkę w górę,

przeprawy wpław.

Mówią... Trzeba mieć siłę iść dalej.

Za darowane słowo dziękować,

na szczęście, na dobry początek i na pożegnanie.

Jak wybrać jest najlepiej?

Pośród innych życia loterii

wyłowić los szczęśliwy?

Odpowiedz,

 kiedy widziałeś,

 przeżyłaś tak wiele:

Jak daleko trzeba iść,

by do czegoś dojść?







sobota, 15 czerwca 2024

Morze nie śpi VI


Morze nie śpi I

Morze nie śpi II 

Morze nie śpi III

Morze nie śpi IV

Morze nie śpi V


Morze nie śpi VI


Dzika kobieta w ogóle się go nie bała. Z wprawą rozchyliła poły szałasu i legła zaraz przy nim na posłaniu. Może była kilka lat starsza, a może nie? Jej pewność odrobinę go niepokoiła, ale nie kazał jej odejść, a nawet chciał by została. Przeklęta wyspa! - myślał dalej. -Kim oni w ogóle są? - Ich prymitywne obyczaje, sposób w jaki mówią, jedzą... Pospolity grymas na twarzy - zirytował się. Sytuacja wydawała się beznadziejna. Bez statku, map i  bez pomocy nie miał szans. -Czy w ogóle ktoś z nich odmierza czas? - zniecierpliwił się. - Wie co to kalendarz? Rozpoznałby choćby jedną z dwunastu liczb na cyferblacie? Po co im mój zegarek!? -   chaotyczne myśli pojawiały się w jego głowie budząc i tak rosnące napięcie. Powietrze gęstniało, a on ciągle próbował odgadnąć wiek dziewczyny. Wcześniej miał jakieś cele i marzenia - wyrzucał sobie. -Chciał poznać, zdobyć świat, a byle sztorm pokrzyżował mu wszystkie plany. Wertując w pamięci odnalazł mapy, policzył dni spędzone na statku i te, kiedy swobodnie dryfował. Prawdopodobnie wyspa znajduje się gdzieś w archipelagu Indii Zachodnich. Jednej z mniejszych, sądząc po powierzchni, którą ocenił w myślach. 

Dźwięki dobiegające z tropikalnej puszczy wirowały w powietrzu. Chóry ptaków cichły wraz z zapadającym mrokiem, by ustąpić miejsca licznym tańczącym jeszcze w przestrzeni owadom i tym które zaczęły właśnie swój wieczorny koncert.  Z minuty na minutę milkły głosy osady i ludzi zabezpieczających na noc swoje obejście. Zapach bujnej zieleni i ognia mieszał się ze sobą. Jak długo przyjdzie mu tu tkwić? Z zamyślenia wyrwał go przenikliwy wzrok dziewczyny. Patrzyła na niego jakby tym swoim natarczywym spojrzeniem chciała dotknąć niezbadanych zakamarków duszy. Był pewien, że niepostrzeżenie zmniejsza się między nimi odległość. A oczy z zaciekawieniem penetrują mu ciało. Z całą pewnością jej wzrok wymierzony był w niego z premedytacją.

Miała długie, lekko falowane włosy, które łagodnie opadały na ramiona okalając opaloną twarz. Była całkiem inna od kobiet, które znał.  Nie była ani dystyngowana, ani niedostępna. Jej uśmiech kruszył wszelki niepokój jaki rozszalał się w jego sercu.  Nic więcej nie miała na sobie prócz zgrzebnej przepaski i sznurów koralików  na przegubach dłoni oraz tych, które kaskadami opadały na nagie, wyzywająco sterczące piersi. Kiedy dotarło do niego, po co przyszła, podniósł się nagle na przedramionach zakłopotany tą niecodzienną sytuacją i tym co się z nim dzieje. W starym świecie nic takiego nie miałoby miejsca. Bynajmniej nie tak szybko i nie w taki sposób. Co nieco przecież słyszał. Umiał też czytać, więc dobrze znał reguły gry. Ale nigdy wcześniej nie było okazji... Zmieszany próbował się przedstawić. Palcem wskazał na siebie. -Jestem Harun... - odezwał się, ale nie dokończył. W tym  samym momencie dzika kobieta otoczyła go udami, a on bez oporów pozwolił się jej uwieść. Była tak swobodna, jakby robiła rzeczy całkowicie zwyczajne. Miękka skóra, pocałunki i falujące kobiece ruchy sprawiły, że przestał zajmować go czas, kalendarz i miejsce, w którym się obecnie znajdował. 

c.d.n.?










wtorek, 11 czerwca 2024

Haiku na lato II



Urosło miasto

 wycelowane w niebo wieżowce

dźwigają niebo.

***

***

Parada dźwięków.

Od punktu A do B gwar

- rozmowy i klaksony.

 

***



***

 Barwne kałuże

 płyną klomby wzdłuż ulic

liściaste cienie.


***

Pojedyńczy trel.

Przez niewyspane zorze

przedziera się dzień.

***

Prognoza na dziś:

Chmurom na horyzoncie 

iskrzą się brzuchy.


***

Na pożegnanie

ukradkiem splecionym dłoniom

zakwitła łąka.







środa, 5 czerwca 2024

SŁOWOTWORY

 

należy oddać sprawiedliwość ucieczce w świat fantazji zakątki nijakie zmieniając w chorobliwie piękne a doczesność przyjmując nieobecnym wzrokiem plączących się myśli  misternych pajęczyn obecnych zdarzeń i postaci z otchłani podświadomości wątków tajemnic i zagadek oraz zaklęć do kodów przyszłości  wyłapanych w siatkę jak słowne motyle niechcący  rozpalonych zmysłów i błędnych ognii pospiesznie gaszonych pożarów by w zamian obsadzić pogorzelisko nowym wiecznie zielonym lasem  przetkanym  tętniącym życiem rozlewiskiem pełnym dziwnych stworzeń na skraju którego złocista łąka a hen daleko  ledwo widoczne piętrzą się  góry gdzie orli krzyk pogrzebane najdroższe kamienie i złamane głazy uprzedzeń a szczyty jak otwarte na oścież wrota do  gwiazd tej nocy wskoczyła w głąb siebie  i uwierzyła że umie mówić wierszem 




poniedziałek, 3 czerwca 2024

ZEGARY

 


Pomiędzy nocą a świtem trwać

niczym ryba w toń uchwycona;

na setce przeźroczy zwieszona

skazana na dawać jak i brać.


Bliżej i dalej wskazówka drży,

tak spokojnie oddycha zegar.

Kiedy chwila drugiej ulega,

czemu każdy z nas samotnie śni?


(1 sierpnia 2012)







środa, 29 maja 2024

Wędrowiec

 

Cień schudł, lecz nie puścił korzeni,

już ślepy los w nieznane wzywał.

Przepięknej matrycy arszenik

- budzi niepokój, pierś rozrywa.


Wybierać zwykł  trakty poboczne:

przygodne życiu, wiatrem chrome.

Z bliska wizje są niewidoczne,

z dala jasną przybiorą formę.


Idzie, rzeka wije się nisko,

gdzie ciepły dom, przyjazne progi

szuka, zostawia wszędzie wszystko

na ziemskim szlaku, ludzkiej drogi.