Prawdziwy poeta codziennie płodzi choćby jeden wiersz.
Już po mnie!
Nie dla mnie liryczne podwoje.
Gdzie mi tam?
Od polotu i finezji są inni.
Nie tworzę misternych konstrukcji.
Nie moja Sagrada Familia, czy Notre Dame...
Słowa grzęzną pod powieką w postaci łez.
Strzępków wspomnień,
zaniechanych promptów,
i niespełnionych nadziei.
Sypię głowę popiołem.
Zbrakło fachowców,
budowa stoi.












