w chwili słabości
żarłoczni publicznej uwagi
łakomi na byle pochwały
niechcący pozbyliśmy się
ochronnej warstwy naskórka
drugą i trzecią powłokę
wciąż oddajemy w zamian
za dobre mniemanie o sobie
nieprawdopodobne jak bez problemu
przyjeliśmy reguły gry
znaczone karty wydane fanty
na czynniki pierwsze
rozłożone marzenia problemy
i ręce
pragneliśmy podziwu
pragneliśmy prawdy
tymczasem wypłyneliśmy
na szerokie wody zobojętnienia
już nam nie straszne
głębiny ludzkiej nieświadomości
mielizny przyzwyczajeń
przypływy i fale szczerości
palcem na wodzie pisane głupoty
sympatie i sztormy złości
myślimy tak samo
myślimy inaczej
nie mamy zdania
bez udawania nie ma ideałów
prawdziwe życie przyprawione jest łzami
