Co dzień...
W tej szczególnej
minuty godzinie
z zachodu zapala się łąka
na styku nieba i ziemi
złocą się trawy...
Horyzont już stoi w płomieniach.
Nic nie ugasi morza kłosów;
ani podniebny błękit,
ani czyjaś obecność
lub jej brak...
Bursztynowe oko
co dzień układa kwiaty do snu.
Gdzie mnie prowadzisz
o ślepe serce?
Na krawędź świata?
Podbijać lądy?
Gdy tu na mych oczach
co dzień płonie łąka...
