Jakże skrzy niebiański zwierzyniec;
Płonie księżyc w kolumnadach drzew.
Wśród nich leśnej łąki dziedziniec
I stworzenie, które czuje zew.
Te oczy tak łagodne niegdyś,
Szukają światła w gęstej czerni.
Przeklęte dusze… Gdzie błądzą dziś?
- Szczękę wypełnia wieniec cierni.
Nagle wyczuła ludzkie siedliska;
Tam biły serca do pożarcia!
Jakoż ta luna w szpary się wciska,
błyskają zęby w ceremonii zwarcia.
Trysnęła krew jak zdrój krynicy
Zachłannych pocałunków fale;
Jak owoc wybornej winnicy,
Pochłonęła w łapczywym szale.
Wielbiąc zdobycz, nim w mękach skona,
Zanim owa na zawsze zaśnie.
A nad wszystkim czuwa ikona;
Kończy żer, gdy robi się jaśniej.
Słonecznym różowym zaciekiem,
spłyneły bezkresne amaranty.
„Przecież ja wciąż jestem człowiekiem...”
- Echo z wieży grało kuranty.
Mroczne i dobre!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Nie wiem czy takie dobre. Raczej wprost przeciwnie! Niedobre bardzo. 😉😊
UsuńMocny wiersz, pobudza wyobraźnię <3 pięknie i mroczne ukazanie strzygi, pozwalające poczuć jej emocje <3
OdpowiedzUsuńNarozrabiała i dopadły ją wyrzuty sumienia. Status "to skomplikowane" pasuje jak ulał. 😆😅
UsuńTo mi nakręciłaś klimat w umyśle. Właśnie zacząłem czytać opowiadania Wiedźmina Sapkowskiego i pierwsze opowiadanie mówi o Strzydze. Jest mniej więcej tak, jak piszesz. :)
OdpowiedzUsuńJa jestem pod wrażeniem "Starej Słaboniowej i spiekładuchy".
UsuńPo prostu rewelacja!
https://youtu.be/_nlvQT0Ax_8?list=RD_nlvQT0Ax_8
UsuńI znowu strzyga... I dobrze. Nawet mi się wierz podoba, chociaż mocny, jak piszą inni...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam oczekiwaniem na deszcz
Pewno, że dobrze. Dziękuję. Przydałby się deszcz dla równowagi.👍
UsuńZ okazji Dnia Blogera życzę Ci mnóstwa inspiracji, radości z tworzenia i samych życzliwych ludzi. Cieszę się, że jesteś po drugiej stronie ekranu, że czasem wpadasz też do mnie.
UsuńLubię temat strzyg :)
OdpowiedzUsuńMroczny, gotycki klimat wręcz mnie oblepił... Hipnotyzująca atmosfera krwawego misterium.
OdpowiedzUsuńNiesamowicie klimatyczny wiersz — pełen księżycowej grozy, krwi, instynktu i wewnętrznego rozdarcia. Najmocniej wybrzmiewa dla mnie końcówka: „Przecież ja wciąż jestem człowiekiem…”, bo nagle cały ten obraz staje się nie tylko opowieścią o bestii, ale też o walce z własną ciemnością. Bardzo obrazowe, filmowe! 🌙
OdpowiedzUsuń