Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 14 maja 2026

A licho wie IX

 Na jasne do tej pory niebo  wpłynęła nagle  armada chmur. Widać było jak gęstniały przesuwając się nad stuletnim lasem. Wraz z chmurą stężały wcześniej spokój majowego popołudnia zmieniał się w gorączkę i gotował na żywe stworzenia na trud. Odruchowo ptaki cichły, a leśny zwierzyniec leciał i biegł do naturalnych siedlisk, gniazd  i nor. Ciemny granat olbrzymiej błyskającej od spodu chmury przesuwał zachodni wiatr. 

Zrazu lunęło. Na pola i lasy posypał się deszcz, później grad. Gałęzie drzew miotały się w rozpaczy i biły to w jedną, to w drugą stronę. A pioruny biły na oślep  pośród narastających fal.

Dąbrówka przeczuwając co się święci, nie opuszczała tego dnia swego domostwa nawet za płot. We wszelkich czynnościach gospodarczych towarzyszył jej niedźwiedzi chowaniec, który wabił się Misiek. Misiek patrzał bezkrytycznie na Dąbrówkę i podążał za nią krok w krok. Odkąd dziewczyna przygarnęła osieroconego niedźwiadka, minął już piąty rok. Wyrósł na potężne zwierzę, a rozmiar postury; w tym łapy zakończone pazurami i paszcza wypełniona ostrymi zębami, skutecznie studziły zapędy zarówno miejscowych, jak i przejezdnych. Wprawdzie obejście Dąbrówki powiększyło się od tego czasu o dojną kozę i stadko kaczek ochoczo pluskających się w powstałej  po deszczu kałuży, to Dąbrówka nadal mieszkała sama.

Głośny huk sprawił iż zerwała się z krzesła od zaczętej robutki i pobiegła wyjrzeć przez kraciaste okno. Piorun spadł na ruiny, gdzie od dłuższego czasu pomieszkiwał guślarz Sędziwuj.  Silne wyładowanie zatrząsło ziemią, a potężny grzmot rozniósł się po okolicy. I nagle tak prędko jak się zaczęła, tak i się skończyła

Właściwie to było już po burzy. Ubrała się tedy cieplej i udała w drogę ku górze na którym bielały ruiny zamczyska, sprawdzić, co  z Sędziwojem.


Miejsce napawało ją trwogą. Pośrodku izby, którą guślarz zaadaptował dla swoich potrzeb,  leżała pryzma znoszonych ubrań. Wokół znaki i symbole w nieznanej Dąbrówce mowie. Wprawdzie system tajemnych znaków nie zdradzał swego przeznaczenia, lecz wkrótce miała się dowiedzieć jaki był jego cel. Dziewczyna zrazu usłyszała szmer i przezornie ukryła się z Miśkiem do pustego kufra.
W pomieszczeniu rozniósł się śmiech jednego z trzech identycznych jegomości
- Nie wierzę! Ten stary łotr znów nas wykiwał. Jej  książęca mość nie będzie pocieszona!
- Ale Pankracy, toć on bawi się z nami w ten sposób nie od dziś!
- To koniec! - odparł trzeci. W trybie pilnym trzeba podać się do dymisji i  definitywnie zamknąć dział. 
-Uspokuj się Bonifacy - Department Bezpieczeństwa nie takie  tajemnice skrywa w archiwach.
- Serwacy no powiedzże coś!
- Trzeba się zastanowić i obmyśleć nowy plan.
 Pierwszy tajniak odsłonił podłogę na której wyrysowany  był pentakl.
- To magiczna brama! Prowadzi do innych światów - swierdził Serwacy. 
- Nie możemy go sobie zjednać, ani pojmać, to może nie pozwolimy mu tu powrócić!?
I zaczął żwawo ścierać swoim trzewikiem znaki z parkietu.


c.d.n.

Zdjęcia wygenerowane AI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz