Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 7 kwietnia 2026

Dzień przed końcem świata

  

Ktoś miał lub umiał zbyt wiele,

inny mu tego zazdrościł.

Kiedy trzeba było się ułożyć,

 wyzwał od głupców,

zapomnając przy tym jak

porywczy potrafi być inny ktoś....

Na to pierwszy obraził się

i nie chciał słuchać,

bo takie miał prawo

 i miał już tamtego serdecznie dość.


***

W zasadzie było chłodno, 

wtorek lub czyjaś środa.

Słońce nie zdołało rozgrzać atmosfery

nawet błękitne niebo przeciął samolot na pół.

Gdzieś śpiewały kosy do porannej kawy,

sierpówka zaniosła słomkę do gniazda, 

w oddali i z bliska zielenił się las. 

Buzowały życiem ogrody

oraz mrówcze miasta. 

Z cicha pękały pąki na drzewach, 

wodę na rzece głaskał wiatr...

A drobne kwiaty 

były jak pierwsze pocałunki,

które tak dobrze pamięta stary świat...

I tak nastał koniec i nowy porządek,

 wszystkim nam przecież kogoś brak.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz