Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 29 stycznia 2026

Dalsze losy rzezimieszków - Nawoja

 Nie sposób było jej nie pokochać. Gładka, biała jak mleko skóra jaśniała wśród okalających ją pukli swobodnie opadających na ramiona. Poruszała się z gracją nieznaną chłopkom z Sobótki. W szarej, prostej sukience z naręczem kwiatów wylądała bardzo niewinnie i od razu spodobała się księżnej. 

- Na co ci te kwiaty? Powiadają, że   nieszczęście przynoszą – zagadnęła.

- Jeśli  mogą przynieść to na pewno nie mi – odparła śmiało.

- Hardaś, choć nie wiecie chyba z kim rozprawiacie… 

- Nieszczęście to mogą przynieść tym, co w nie wierzą. Mnie już żadne niestraszne. I opowiadać księżnej poczęła, jak to w młodym wieku oboje rodziców straciła, o rzeszy zalotników, co żaden krzty rozumu nie miał i jak to jej dom na pogórzu poborcy księcia Maksymiliana zabrać chcieli i jak sama borykać się z trudem dnia codziennego musiała. 

Spodobała się księżnej ta prosta dziewucha, bo nie dość, że z urody, to i w sprycie była do niej podobna. Zapragnęła więc mieć ją przy sobie. Zeszła z kasztanowego ogiera i pociągnęła za uzdę, by zrównać się z dziewczyną. 

-Mieszkasz tu na odludziu, sama o wszystko się troszczysz, nie marzyłaś nigdy o innej doli?   O pałacu i bujnych ogrodach, w których można się zgubić? Cienistych krużgankach i balach na sto par? 

Młoda kobieta zaprzeczyła. -Każdy powinien znać swoje miejsce – odpowiedziała.

- Ale co to za odpowiedź? Powinnaś mieć jakieś porównanie, zobaczyć wielki świat. Na moim dworze byłabyś uwielbiana, bardowie śpiewaliby dla ciebie pieśni, rycerze walczyliby o twe względy. 

¤¤¤

   Po takich zapewnieniach Nawoja zaczęła rozmyślać. A przy kolejnej wizycie uległa namowom księżnej, która obiecała  wprowadzić ją na salony. 

I rzeczywiście. Kiedy obie niewiasty dotarły na zamek, pani przedstawiła dziewczynę jako swą  krewną. 

A Nawoi aż kręciło się w głowie od przepychu, który zewsząd ją otaczał. Na dziedzińcu i  pokojach krzątało się mnóstwo osób. Jeszcze więcej spoglądało z portretów i luster. 

 

¤¤¤

-Ładna – stwierdził Sędziwój – ale czy, aby nie nazbyt bystra? – spytał zwracając się do księżnej. - Musiała mieć jaką wiedźmę w rodzinie – zawyrokował mag, a na jego twarzy pojawił się brzydki grymas. - Chłopki nie patrzą w taki sposób. Ich twarz nie zdradza oznak zamyślenia.

 -Prędko, musimy działać. Zdaje się, że nie zechce długo tu pozostać – odparła zaniepokojona. Wkrótce po tajnej naradzie w wieży czarodzieja i dzięki usilnym zabiegom księżnej, miał się odbyć na dworze bal. 

cdn.

freepik.com 


wtorek, 13 stycznia 2026

Kalendarze

 Na progu Nowego

samoistnie rachujemy

bilans zysków i strat.

Gdy wskazówka opadnie

a noc zapłonie zorzą,

bieżące traci na wartości,

 wymawiamy wzajemnie życzenia

- satysfskcji z współistnienia...


Skrycie przy tym wypatrując

łaskawszego  dla siebie przesłania:

jakiejś złotolicej wróżby,

jakichś roześmianych oczu  

dla niepewnych czasów.


I choć każdy ma swe racje,

nieustannie trwają eliminacje.

- Ludzi co odeszli, 

przyszli lub nadchodzą.

Pomysłów i zmian, 

znów pracy nad sobą...


Na progu Nowego

bywa, że jesteśmy odarci ze złudzeń.

Na przekór wszystkiemu

na cześć i chwałę tym, 

co nas wybiorą, 

 zostańmy w zgodzie z sobą.



freepik.com